Podobno nastolatka trudniej zrozumieć niż kobietę, co mogłoby
wydawać się dziwne zważywszy fakt, że każdy dorosły był kiedyś
nastolatkiem. A jeśli jeszcze nastolatek to dorastająca kobieta,
która przekroczyła magiczny wiek 12 lat, problem zdaje się
przekraczać umiejętności rodzicielskie większości dorosłych.
Sprawdza się tu stara prawda: "Zapomniał wół, jak cielęciem
był". Z dziećmi tak już jest, że dziś zmieniasz im
pieluchę, jutro zakładasz tornister, a pojutrze prowadzisz do
ołtarza. Dlaczego zatem jest tak, że kiedy dzieciaki są małe nie
możemy się nimi nacieszyć, napatrzeć, zachwycamy się każdym
nowym słowem, umiejętnością. A kiedy zaczynają dorastać często
bierzemy ten fakt na przeczekanie, odpuszczając, pasując,
odczuwając bezradność i frustrację. A dlaczego nie cieszyć się
właśnie tym, że nasze dziecko w tym trudnym okresie również
nabywa cennych umiejętności, rozwija się, mądrzeje, krzepnie.
Zatem szeroko otwieram oczy i uszy by nie uronić ani jednego dnia z
tej wspaniałej choć trudnej młodości mojego dziecka, cierpliwie
znoszę upokorzenia, gdy mój syn tłumaczy mi ułamki, gasi celną
ripostą, a starsza córka ogrywa w szachy, czy badmintona, wprowadza
w arkana Facebooka. Ukrywam przerażenie jakie wywołują u mnie ich
pomysły, przemilczam kategoryczne stwierdzenia na temat sensu
istnienia, nie słyszę pretensji, oburzenia, roszczeń, nie
wypominam bałaganu w pokojach i głowach. Po prostu cieszę się, że
są i staram się być dla nich, mając tę świadomość, że
jeszcze chwila, a staną się dorośli. Wychowanie nastolatka to
trudne zadanie, ale nie skazane na porażkę. Pomoc dla
zdesperowanych tutaj i tutaj, i jeszcze tutaj.
CC0, źródło tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz