środa, 21 września 2016

trudna sztuka dorastania

 Podobno nastolatka trudniej zrozumieć niż kobietę, co mogłoby wydawać się dziwne zważywszy fakt, że każdy dorosły był kiedyś nastolatkiem. A jeśli jeszcze nastolatek to dorastająca kobieta, która przekroczyła magiczny wiek 12 lat, problem zdaje się przekraczać umiejętności rodzicielskie większości dorosłych. Sprawdza się tu stara prawda: "Zapomniał wół, jak cielęciem był". Z dziećmi tak już jest, że dziś zmieniasz im pieluchę, jutro zakładasz tornister, a pojutrze prowadzisz do ołtarza. Dlaczego zatem jest tak, że kiedy dzieciaki są małe nie możemy się nimi nacieszyć, napatrzeć, zachwycamy się każdym nowym słowem, umiejętnością. A kiedy zaczynają dorastać często bierzemy ten fakt na przeczekanie, odpuszczając, pasując, odczuwając bezradność i frustrację. A dlaczego nie cieszyć się właśnie tym, że nasze dziecko w tym trudnym okresie również nabywa cennych umiejętności, rozwija się, mądrzeje, krzepnie. Zatem szeroko otwieram oczy i uszy by nie uronić ani jednego dnia z tej wspaniałej choć trudnej młodości mojego dziecka, cierpliwie znoszę upokorzenia, gdy mój syn tłumaczy mi ułamki, gasi celną ripostą, a starsza córka ogrywa w szachy, czy badmintona, wprowadza w arkana Facebooka. Ukrywam przerażenie jakie wywołują u mnie ich pomysły, przemilczam kategoryczne stwierdzenia na temat sensu istnienia, nie słyszę pretensji, oburzenia, roszczeń, nie wypominam bałaganu w pokojach i głowach. Po prostu cieszę się, że są i staram się być dla nich, mając tę świadomość, że jeszcze chwila, a staną się dorośli. Wychowanie nastolatka to trudne zadanie, ale nie skazane na porażkę. Pomoc dla zdesperowanych tutaj i tutaj, i jeszcze tutaj.
CC0, źródło tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz