Zastanawialiście się kiedyś, jak łatwo człowiek przyzwyczaja
się do różnych sytuacji, coś, co w pierwszej chwili wydaje się nowe, dziwne, po krótszym lub dłuższym czasie
staje się normalne, zwłaszcza jeśli są to dobre zmiany. Łatwo przenosić się z malucha
do mercedesa, z kawalerki do apartamentu, z płacy minimalnej na średnią
krajową, w drugą stronę trudniej,
prawda?
Niestety natura człowieka pozwala mu przyzwyczajać się
również do złych rzeczy i to co kiedyś budziło oburzenie, czy wręcz grozę, dziś
wydaje się naturalne i mało kogo szokuje. Spójrzmy choćby na takie zagadnienia
jak homoseksualizm, seks przed i pozamałżeński, mnogość płci, transwestytyzm,
prostytucja, ciężarne nastolatki, dzieci prawie. Coś co jeszcze kilka dekad
temu robiło się w tajemnicy i ze wstydem, dziś jest powodem do dumy i
przechwałek. O ile powyższe sytuacje jesteśmy jeszcze skłonni traktować jako
występek, to są przecież jeszcze inne
rzeczy jak: horoskopy, astrologia, wróżenie, tarot, spirytyzm,
bioenergoterapia. Dziedziny, które na dobre zadomowiły się w naszej
codzienności i wyzierają do nas z każdego dostępnego medium. Jak w tym
wszystkim ma odnaleźć się człowiek w naszym; przecież, według statystyk,
chrześcijańskim kraju?
Wszystkie te wymienione rzeczy są nie zgodne z Biblią i złe
w oczach Boga, a jednak większość ludzi nie widzi sprzeczności w chodzeniu na
mszę i do wróżki, czytania Pisma świętego i horoskopów. Pozwala by o jego życiu
i wyborach decydował układ gwiazd, imię, czy data urodzenia. Jak to nazwać: obłudą, hipokryzją, czy po prostu brakiem czujności? Jak nazwać człowieka, który dopuszcza, by jego sercem i umysłem
zawładnęły destrukcyjne myśli i filozofie. Więc jeśli już mam pozwalać by ktoś lub coś determinowało moje
życie, niech będzie to Jezus, który wie więcej i widzi dalej, a przede
wszystkim mnie kocha i chce mojego dobra.
Jeszcze krótka bajka w temacie , do przemyślenia, do refleksji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz